Winfried

Imperium biotechnologiczne zbudowane dzięki… długom

Wybierz język:

  • Polski
  • Niemiecki
  • Angielski

Wywiad z Założycielem i Dyrektorem Generalnym EUROIMMUN AG – Profesorem Winfriedem Stöckerem.

Zacznijmy od początków EUROIMMUN, czyli jak to wszystko się zaczęło. Co zachęciło Cię do stania się przedsiębiorcą? Czy od samego początku swojej kariery zawodowej planowałeś stworzenie firmy zajmującej się diagnostyką?

Jako student otrzymałem stypendium, które byłem zobowiązany spłacić po zakończeniu studiów. Biorąc pod uwagę fakt, że nie jestem w stanie ograniczyć swojego konsumpcjonizmu, pieniądze na spłatę pożyczyłem z banku. Dlatego też w trakcie pracy w laboratorium zacząłem przygotowywać mrożone skrawki, aby móc je sprzedawać i spłacić długi. Pojawiały się przy tym pomysły dotyczące wytwarzania mrożonych skrawków i poprawy warunków inkubacji. Jednak koszt prac rozwojowych i opłaty związane z postępowaniem przed Urzędem Patentowym przyczyniły się do zwiększenia mojego zadłużenia, dlatego nie pozostało mi nic innego, jak założyć firmę, dzięki której mógłbym zaciągać nowe, większe długi, by za nimi ukryć te stare. Zwykła praca nie pozwoliłaby mi tego osiągnąć.

Jak naukowiec odnalazł się w świecie biznesu? Czy możliwe jest połączenie tych dwóch pasji, czy raczej musisz skupiać się bardziej na jednej z nich? Jak to się stało, że naukowiec został przedsiębiorcą?

Już w domu rodzinnym zetknąłem się ze światem biznesu. Moi rodzice prowadzili w Rennersdorf przędzalnię, a później, po przeprowadzce do Bawarii, pralnię chemiczną. Zawsze pomagałem im w pracy i nauczyłem się co nieco o księgowości, organizacji przedsiębiorstwa i kadrach, a także rozwijaniu pomysłów na produkt. Kontakt z biznesem mam więc niemal od kołyski.

Jaką firmą miało być EUROIMMUN i czego od niej oczekiwałeś w 1987 roku? Czy 30 lat temu spodziewałeś się, że stanie się ona światowym liderem w dziedzinie badania przeciwciał? Co zaskoczyło Cię na przestrzeni tych lat?

Już w czasie, kiedy pracowałem na Uniwersytecie w Lubece, widoczne było, że BIOCHIPy oraz różne techniki inkubacji zyskają wielkie znaczenie gospodarcze, dlatego korzystny rozwój był już w pewien sposób przesądzony. Wciąż zadziwia mnie to, jak wiele osób udało mi się zachwycić moimi projektami i zainspirować do realizacji własnych pomysłów.

Jak zrodziły się technika Titerplane i mozaika BIOCHIP? Było to żmudne doskonalenie znanej metody, czy raczej olśnienie niczym „eureka!”? Powiedz, w jaki sposób idea staje się produktem.

W przypadku techniki Titerplane punktem wyjścia była metoda opisana niegdyś przez pana Tunga. Surowica umieszczona zostaje na szkiełku mikroskopowym, na którym kładzie się drugie szkiełko mikroskopowe z tkanką w taki sposób, aby tkanka została zanurzona. Odtworzyłem to za pomocą płytek reakcyjnych tak, że krople i tkanki ograniczone zostały hydrofobową obwódką. Pozwoliło to na inkubowanie 96 próbek na jednej płytce. Dzięki BIOCHIPom możliwe stało się równomierne rozmieszczenie skrawków tkanek na 96 polach płytki analitycznej, a ponadto można je z sobą zestawiać jak mozaikę, aby badać profile przeciwciał.

Kto miał na Ciebie wpływ, kiedy zaczynałeś swoją karierę? Kto był Twoim mentorem? Czego nauczyłeś się od tej osoby?

Przez kilka lat zajmowałem się diagnostyką autoimmunologiczną na Wydziale Medycyny Wewnętrznej Uniwersytetu w Lubece, gdzie miałem duże możliwości rozwoju. Kierownik Wydziału, prof. Peter C. Scriba, pozwolił mi samodzielnie podejmować decyzje. Odwiedzał mnie raz na trzy miesiące i za każdym razem wychodził zadziwiony. Od samego początku mogłem pracować nad własnymi pomysłami, a tym samym nie potrzebowałem mentora. Miałem jednak to szczęście, że w późniejszym czasie projekty realizowane były z udziałem wielu naukowców i twórców, którzy przyczynili się do osiągnięcia przez nas tak ogromnego sukcesu.

Prowadzeniu własnej firmy nieodzownie towarzyszą zarówno sukcesy, jak i porażki. Która z decyzji okazała się mieć kluczowe znaczenie dla Twojego biznesu?

Kluczowa była przede wszystkim decyzja o rezygnacji z kariery uniwersyteckiej i całkowite poświęcenie się biznesowi. W międzyczasie stworzyliśmy w firmie możliwość prowadzenia aktywności naukowej w stopniu, jakiego może nam pozazdrościć wielu profesorów uniwersyteckich.

Jakie momenty w 30-letniej historii firmy najbardziej zapadły Ci w pamięć?

Jeden z najważniejszych momentów miał miejsce w 1987 roku, kiedy komisja składająca się z przedstawicieli różnych banków zatwierdziła mój pomysł na firmę. Początkowo zamierzałem ubiegać się o dofinansowanie w wysokości 500 000 marek niemieckich. Krótko przed przekazaniem dokumentacji, która była bardzo obszerna i kosztowała mnie wiele pracy, zdecydowałem się dopisać wszędzie zero. 5 milionów marek niemieckich było wystarczającym kapitałem, aby rozpocząć realizację mojego projektu.

Patrząc z perspektywy czasu – co okazało się najtrudniejszym aspektem prowadzenia firmy?

Cieszyłem się, że mogę rozwijać ducha przedsiębiorczości poza uniwersytetem. Jedynych trudności, z jakimi przyszło mi się zmierzyć, przysparzały niektóre urzędy, które próbowały blokować nasze pomysły, aby w ten sposób udowodnić swoje znaczenie.

Czy, pracując nad rozwojem firmy, kiedykolwiek miałeś wątpliwości i chciałeś dać sobie spokój? Co Cię rozczarowało? Co rozzłościło? Co dzisiaj zrobiłbyś inaczej?

W 1990 roku, niespełna trzy lata po założeniu firmy, mieliśmy mały spisek. Musiałem zwolnić z pracy technika, który posunął się do użycia siły wobec innego współpracownika. Technik, o którym mowa, był bardzo lubiany i doszło do „przewrotu pałacowego” oraz powołania rady zakładowej. Byłem zrozpaczony, ponieważ myślałem, że zakładając firmę, wpadłem z deszczu pod rynnę. Ostatecznie osoby zaangażowane w utworzenie rady zakładowej zostały zwolnione i od tamtej pory panuje spokój, a ja znowu mogę samodzielnie decydować o losach firmy.

Co zaskoczyło Cię w prowadzeniu firmy? Na co nie byłeś przygotowany? Czego musiałeś się szybko nauczyć?

Nigdy nie spodziewałem się, że firma będzie z roku na rok, bez wyjątku, zwiększać obroty. Co 5 lat odnotowywano ich podwojenie. Nie widziałem czegoś takiego w żadnej innej firmie. A spotykaliśmy na naszej drodze tysiące rzeczy, na które musieliśmy zareagować i znaleźć odpowiednie rozwiązanie – nikt nie jest przygotowany na radzenie sobie z tysiącem różnych rzeczy. Prawie w każdej sytuacji udawało nam się znaleźć właściwe rozwiązanie i dlatego firma jest tak duża. Dziś do każdego zadania mamy specjalistę, który dba o jego właściwe wykonanie.

Co ma kluczowe znaczenie dla sukcesów odnoszonych przez EUROIMMUN? Co Twoim zdaniem jest unikalne w firmie i determinuje jej sukces rynkowy?

Do osiągnięcia sukcesu konieczne jest przede wszystkim posiadanie dobrego pomysłu na produkt, ale równie ważne jest, aby pracownicy firmy byli odpowiednio traktowani i szanowani. W EUROIMMUN do wszystkich odnosimy się jednakowo. Jestem wdzięczny współpracownikom, że angażują się w realizację moich projektów i cieszą się z możliwości rozwoju w przyjaznym środowisku pracy. Zapewnienie opieki przedszkolnej i prowadzenie świetlicy dziennej dla dzieci umożliwia pracownikom zachowanie równowagi między życiem rodzinnym i zawodowym. W każdym z naszych miejsc pracy jest możliwość zjedzenia smacznego posiłku, a ponadto regularnie się spotykamy, aby wspólnie uprawiać sport, spędzać razem czas, obchodzić mniejsze i większe uroczystości, a także słuchać opery i koncertów.

Jakie główne wartości reprezentuje EUROIMMUN? Co stanowi o sile firmy?

Firma, na każdej płaszczyźnie, kładzie nacisk przede wszystkim na kompetencje. Bodźcem do działania nie jest dla nas osiągnięcie korzyści finansowych, które i tak odnotowuje się, gdy wszyscy realizują wspólne cele. Mamy to szczęście, że nasze produkty pozwalają zwalczać choroby i ratować życie. Poza tym, dzięki naszej pracy nawiązujemy międzynarodowe kontakty. Mamy trwałe relacje z przyjaciółmi na całym świecie.

Zdradź mi, z czego Ty czerpiesz w pracy najwięcej radości i satysfakcji? Z czego, po 30 latach prowadzenia firmy, jesteś najbardziej dumny?

Oczywiście cieszy nas każde trudne zadanie, jakie udało nam się wykonać – od standardowych technik inkubacji oraz udoskonalonych sposobów prowadzenia analiz, przez skomplikowane analizatory automatyczne po znajdowanie odpowiedzi na pytania naukowe.

Jeden z pierwszych momentów, kiedy poczułem się prawdziwie szczęśliwy, miał miejsce jeszcze przed założeniem firmy. W jednym z instytutów patologii wypróbowano moje aktywowane chemicznie szkiełko mikroskopowe. Patolodzy nie widzieli jeszcze tak pięknych struktur morfologicznych.

Inny przykład – latami bezskutecznie próbowaliśmy równomiernie rozprowadzić bakterie lub komórki na szklanej powierzchni. Nasz problem rozwiązał proces aktywacji fizykochemicznej szkiełek. Wiele z naszych substratów immunofluorescencyjnych bazuje na wynikach uzyskanych przypadkowo.

Chciałbym również wspomnieć o sukcesach naszych badań immunobiochemicznych: w neurologii, gastroenterologii, dermatologii, alergologii i serologii zidentyfikowaliśmy szereg autoantygenów, stworzyliśmy ich rekombinowane odpowiedniki i na tej podstawie opracowaliśmy systemy analityczne.

Dziś z kolei powszechnie dostępne są zautomatyzowane mikroskopy, które w ciągu sekundy automatycznie wykonują i analizują dwa zdjęcia.

Osiągnięciami, które dały nam tyle szczęścia, można by zapisać wiele stron.

Jakie wartości są dla Ciebie najważniejsze? Które z nich wcielasz w życie?

Przyjazna współpraca między członkami licznego grona naszych współpracowników i oczywiście sukces finansowy firmy, jak również aktywne życie kulturalne w obrębie firmy.

Który z Twoich talentów odegrał kluczową rolę w kształtowaniu firmy EUROIMMUN oraz w odniesieniu przez Ciebie sukcesu w biznesie?

Często udawało mi się mieć w pogotowiu nowe pomysły, rozpoznawać możliwości poprawy i opracowywać rozwiązania, a także identyfikować prawdziwe talenty wśród współpracowników lub kandydatów do pracy, którzy w szczególny sposób przyczynili się do sukcesów osiąganych przez firmę. I odstraszać niewłaściwych kandydatów.

Od kiedy pamiętam, w firmie EUROIMMUN pracują stale te same osoby – rotacja pracowników jest bardzo niewielka. Dlaczego Twoim zdaniem ludzie chcą latami pracować w EUROIMMUN?

Pracownicy traktowani są w godny sposób, a środowisko pracy zostało zaprojektowane tak, aby wszyscy mogli się czuć jak w domu.

Na co zwracasz szczególną uwagę, wybierając współpracowników? Jakie umiejętności mają kluczowe znaczenie dla Twojego biznesu? Co sprawia, że czujesz się rozczarowany ludźmi? Jakich osób starasz się unikać?

Dla mnie liczy się przede wszystkim to, aby moi współpracownicy byli nie tylko pracowici i inteligentni, ale także sympatyczni, żebym czuł radość, mogąc z nimi pracować. Kiedy poszukuję współpracownika, który miałby się spotkać z klientem, stawiam się w roli klienta i zastanawiam, co by on powiedział, gdyby osoba ta poprosiła go o rozmowę: „Przykro mi, ale w tej chwili nie mam czasu”, czy raczej: „Wprawdzie nie mam teraz czasu, ale z przyjemnością napiję się z Panem/Panią kawy”.

Najbardziej cenię współpracowników, którzy nie trzymają się pewnych utartych założeń, ale są otwarci na nowe pomysły lub mają własne. Oczywiście muszą oni być także w stanie współpracować z innymi. Istnieją jednak samotnicy, którzy potrafią samodzielnie rozwijać fantastyczne pomysły i osiągać ogromne sukcesy. Takich koryfeuszy należy identyfikować i przygotować dla nich odpowiedni grunt, który pozwoli im rozwinąć skrzydła.

W jakim kierunku powinna rozwijać się firma EUROIMMUN? Jakie trendy powinny w przyszłości stanowić czynnik wzrostu?

Będziemy rozszerzać naszą działalność we wszystkich kierunkach, mając na uwadze opracowywanie zarówno odczynników, jak i metod analizy oraz różnych urządzeń. Szczególną rolę odgrywać będą urządzenia typu random-access oraz w pełni zautomatyzowane mikroskopy, które opracowaliśmy i wyprodukowaliśmy od postaw, łącznie z soczewkami. Nowością jest histopatologia, która korzysta z wielu naszych innowacji w dziedzinie immunofluorescencji. Diagnostyka molekularna chorób genetycznych – w przypadku chorób dziedzicznych, nowotworów i chorób zakaźnych – będzie również wykazywała bardzo intensywny rozwój.

Przejdźmy teraz do pytań dotyczących Twojej drogi zawodowej. Jaką radę dałbyś samemu sobie 30 lat temu, kiedy zakładałeś EUROIMMUN?

Dziś wszystko zrobiłbym dokładnie tak, jak robiłem to w ciągu ostatnich 30 lat.

Co poradziłbyś tym, którzy zaczynają teraz działać w branży medycznej?

Nie należy patrzeć w pierwszej kolejności na pieniądze i osiągane zyski, ale korzyści dla ogółu. Ważne jest, aby stworzyć godne warunki pracy dla swoich współpracowników i nie odnosić się do nich w arogancki lub zarozumiały sposób.

Jaką książkę poleciłbyś każdemu przedsiębiorcy?

Stilfibel autorstwa Ludwiga Reinersa z 1951 r. (ostatnie wydanie w 2001 r.) (Książka dotycząca pisania w języku niemieckim: stylu, doboru słów, formułowania jasnych zdań, zbrodni językowych i gramatyki. Klasyka gatunku – przyp. M.K.-F.).

Najpierw byłeś naukowcem, potem zostałeś przedsiębiorcą, by na koniec połączyć obie ścieżki. Powiedz, co fascynuje Cię w nauce? Gdzie leży jej piękno?

Każdy naukowiec jest głodny wiedzy. Tak jak osoba grająca w skata chce wiedzieć, co kryje skat (karty zwrócone do stołu, które są przedmiotem licytacji – przyp. M.K.-F.), w podobny sposób naukowiec próbuje zbadać naturę od jej podstaw. Bardzo ważne jest, aby wszystkie błędy, z jakimi ludzkość nadal się boryka, zostały zniwelowane.

Jakie odkrycie lub zdarzenie ze świata nauki miało największy wpływ na powstanie EUROIMMUN?

Było to znakowanie fluorescencyjne przeciwciał przez Coonsa w latach 40. XX wieku. Położył on podwaliny pod immunofluorescencję pośrednią, która odniosła tak wielki sukces.

Jakie są według Ciebie najważniejsze odkrycia ostatnich 30 lat w dziedzinie autoimmunologii?

Istnieje wiele wielkich odkryć na polu autoimmunologii. Należy do nich m.in. odkrycie autoprzeciwciał przeciw białkom na powierzchni neuronów (AQP4, Lennon VA, 2005) i receptorów synaps neuronowych (NMDAR, Dalmau J, 2007).

Co Twoim zdaniem stanowi przełom w obecnych badaniach przeciwciał?

Opisanie niewiarygodnej różnorodności autoprzeciwciał, np. przeciw składnikom jąder komórkowych, aby test przesiewowy (immunofluorescencja) mógł wykryć wynik dodatni, a następnie różnicowanie go za pomocą różnych systemów bazujących na technikach Blot, ELISA lub Bead.

Kto w świecie nauki jest dla Ciebie największym autorytetem?

Pośród ogromu wielkich naukowców nie można wyłonić jednego, którego określiłoby się mianem największego autorytetu. Moim zdaniem duży wpływ miał Karol Darwin. Bardzo lubię też mojego polskiego przyjaciela, Jana Żeromskiego.

Na koniec chciałabym Ci jeszcze zadać kilka pytań osobistych. Stworzenie i prowadzenie firmy to ogromne wyzwanie i odpowiedzialność. Poświęciłeś swoje życie budowaniu EUROIMMUN. Co jest dla Ciebie najcenniejsze w firmie?

Na budowaniu firmy spędziłem tylko połowę życia, a nie całe. Najdroższa okazała się budowa nowego baru w piwnicy domu numer 2 w Lubece.

Z czego musiałeś zrezygnować, powołując do życia firmę EUROIMMUN? Co straciłeś, prowadząc interesy? Jaką cenę musiałeś za to zapłacić? Czy było warto?

Przede wszystkim musiałem zawiesić swoją karierę naukową i czekać na kontynuowanie badań 20 lat, aż firma będzie pewnie stała na nogach. Ostatecznie udało mi się to zrekompensować, więc nie mam poczucia, że zapłaciłem za to jakąkolwiek cenę. Wręcz przeciwnie! Czuję się niezwykle obdarowany przez los – dzięki zadowolonym klientom, dzięki dziesiątkom tysięcy pacjentów, których pomogliśmy zdiagnozować, dzięki przyjaźni ze współpracownikami i udziałowcami, a także dzięki odnoszonym sukcesom finansowym.

W jaki sposób dystansujesz się od pracy?

Moje mieszkanie znajduje się w budynku, w którym mieści się firma, co bardzo mnie cieszy, ponieważ w sekundę mogę znaleźć się w biurze. Większość swojego czasu spędzam w Internecie i uważam, że jest to cudowny sposób komunikowania się, także w czasie prywatnym. Czasami chodzę na koncerty, co niestety wiąże się z koniecznością wyłączenia smartfonu. Mogę wtedy jednak zamknąć oczy i wymyśleć nową technikę prowadzenia analiz. Od czasu do czasu jeżdżę na nartach. Często łączę podróże służbowe z realizacją prywatnych przedsięwzięć. Właściwie nie mam potrzeby dystansowania się od pracy.

W jaki sposób odpoczywasz?

Wieczorem siadam przed telewizorem i włączam wiadomości, a 5 minut później zapadam w głęboki sen. Kilka godzin później przenoszę się do łóżka.

Jak brzmi tytuł Twojej ulubionej opery?

Jest 5 oper, które szczególnie mi się podobają. Są to: Traviata, Cyganeria, Lohengrin, Tosca i Fidelio. 50 innych oper urzeka mnie równie mocno. Ponadto jestem oczarowany wieloma utworami chóralnymi autorstwa Bacha, Mozarta, Verdiego, Händla i innych kompozytorów, które sam wykonywałem jako członek chóru.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Małgorzata Klimczak-Filippowicz
EUROIMMUN POLSKA Sp. z o.o.
www.euroimmun.pl

Nie znalazłeś odpowiedzi na nurtujące Cię pytanie? Prześlij je nam, a odpowiedź wkrótce ukaże się na blogu: blog@euroimmun.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.