Jak negocjować seks z zabezpieczeniem?

Wywiad z Panem Profesorem dr. hab. n. med. Miłoszem Parczewskim, Kierownikiem Kliniki Chorób Zakaźnych, Tropikalnych i Nabytych Niedoborów Immunologicznych PUM w Szczecinie

 

Panie Profesorze, jak dużym problemem w Polsce jest aktualnie zakażenie HIV? Jaki odsetek zakażonych choruje na AIDS?

W Polsce zakażenie HIV to stały problem. Cały czas mamy znaczącą liczbę nowych przypadków, a u powyżej 50% pacjentów zakażenie jest diagnozowane późno, czyli są to osoby albo z głębokim niedoborem odporności, albo z AIDS (ok. 30% badanych jest już w tym stadium rozwoju infekcji). Trzeba pamiętać, że taki głęboki niedobór odporności stanowi zagrożenie życia i może prowadzić do zgonu. Zakażenie HIV, które zostało wcześnie wykryte i jest prawidłowo leczone, nie ulega progresji, a co za tym idzie – nie prowadzi do destrukcji immunologicznej i tacy pacjenci mogą żyć normalnie, a długość ich życia nie odbiega od przeciętnej.

 

Jakie są obecnie główne przyczyny wzrostu liczby zakażeń HIV?

Zakażenie HIV przenosi się drogą płciową i ewidentnie jego przyczyną jest seks, a dokładnie – seks bez zabezpieczenia mechanicznego, a także brak edukacji i późne diagnozowanie, czyli to, że osoba, która nie wie, że jest zakażona – nie zna objawów i się nie bada, przez co przenosi zakażenie. Można więc powiedzieć, że tak naprawdę pośrednio główną przyczyną nowych zakażeń jest opóźnienie w przeprowadzaniu testów, a przez to w dojściu do opieki związanej z zakażeniem HIV. Leczenie antyretrowirusowe powoduje redukcję ryzyka transmisji drogą seksualną, więc niebezpieczeństwo zakażenia HIV jest również związane z tym, że w tej chwili w Polsce nie wykonuje się testów czy też częstość ich wykonywania jest zbyt mała.

 

A jakie są grupy ryzyka? Która grupa wiekowa czy płeć dominuje wśród osób zakażonych i dlaczego?

Już od wielu lat nie mówimy o grupach ryzyka. Nie definiuje się grup ryzyka, ale ryzykowne zachowania, m.in. ryzykowne kontakty seksualne (zarówno hetero-, jak i homoseksualne), bez zabezpieczenia. Ostatnio w tym kontekście mówi się też o chemseksie (połączenie seksu z narkotykami, szczególnie mefedronem, GHB lub katynonami) oraz o współistnieniu chorób przenoszonych drogą płciową jako czynniku podwyższającym ryzyko zakażenia HIV. Trzeba pamiętać, że diagnozujemy zakażenie HIV w pewnych populacjach wiekowych, co nie jest równoznaczne z grupami ryzyka. To po prostu jest fakt, że w tych grupach jest ono najczęstsze – między 25. a 40. rokiem życia. U mężczyzn właściwie już nie jest to związane z narkomanią dożylną (jest ona w Polsce aktualnie zjawiskiem marginalnym). Częściej dotyczy osób, które cierpiały na inną chorobę przenoszoną drogą płciową, praktykowały chemseks czy stosowały środki poprawiające funkcje seksualne.

 

Czy u osób zakażonych HIV współwystępują inne choroby przenoszone drogą płciową, a jeśli tak, to jakie?

Tak, coraz częściej obserwuje się współwystępowanie takich chorób, głównie kiły (do kilkudziesięciu procent), często WZW C (wirusowe zapalenie wątroby typu C), historycznie też chlamydii i rzeżączki, które są słabo diagnozowane. Około dwóch lat temu pojawiła się epidemia WZW A (wirusowego zapalenia wątroby typu A) powiązana z transmisjami seksualnymi. Zdarzały się także transmisje ostrego WZW B (wirusowego zapalenia wątroby typu B). Zjawisko to zapewne będzie się nasilać.

 

Jak Pan Profesor ocenia świadomość polskiego społeczeństwa, jeśli chodzi o choroby przenoszone drogą płciową?

Świadomość polskiego społeczeństwa jest niska. W Polsce seks to temat tabu, o czym wszyscy wiemy. Edukacja seksualna jest spychana na margines, co niestety wpływa na zwiększone ryzyko transmisji zakażeń przenoszonych drogą płciową. Ludzie nie wiedzą, że mają się badać, nie wiedzą, jakie są objawy, jak negocjować seks z zabezpieczeniem, jak o tym rozmawiać. Nie jesteśmy do tego przygotowani także emocjonalnie. W związku z tym świadomość jest niska. Młodzi ludzie się nie badają. Jesteśmy krajem, w którym testy w kierunku zakażenia HIV i chorób przenoszonych drogą płciową wykonuje się rzadko. Nie ma też zwyczaju, żeby się badać przy zawieraniu nowych, dłuższych związków, a jest to ważne szczególnie wśród młodych ludzi. Gdy pytam, kto proponował testy na HIV swoim partnerkom czy partnerom, kiedy decydował się na dłuższy związek, to dowiaduję się, że prawie nikt. W związku z tym po kilku latach zdarzają się niespodzianki, ponieważ nikt nie przypuszczał, że druga strona może być zakażona. Niestety ta świadomość jest niska i niewiele wskazuje na to, żeby w najbliższych latach miała się poprawić. Życie seksualne jest rzeczywiście w jakiś sposób ukrywane i traktowane jako coś wstydliwego, a nie część normalnego zdrowia. Coraz więcej rozmawiamy więc o zdrowiu seksualnym, także w kontekście zakażeń przenoszonych drogą płciową, gdyż uważamy, że należy o tym mówić.

 

Czy obecnie wykonuje się badania przesiewowe w kierunku chorób przenoszonych drogą płciową? Kto powinien się im poddać i w jakiej sytuacji?

W punktach anonimowego testowania, tzw. punktach konsultacyjno-diagnostycznych, oczywiście wykonuje się testy w kierunku zakażenia HIV. W niektórych punktach można przebadać się pod kątem kiły i WZW C, ale nie ma systematycznego programu badań w kierunku zakażeń drogą płciową. Również lekarze rodzinni nie mają części tej diagnostyki w tzw. koszyku, czyli pacjenci muszą za nią płacić w całości z własnego budżetu. Nie ma też wyspecjalizowanych publicznych centrów zdrowia seksualnego, które by informowały o diagnostyce i ją prowadziły. Aczkolwiek w ostatnich latach zaczyna się to trochę zmieniać. Mówimy coraz więcej o profilaktyce przedekspozycyjnej HIV przeznaczonej dla osób, które prowadzą aktywne życie seksualne z wieloma partnerkami czy partnerami, co może prowadzić do wysokiego ryzyka. Do tej profilaktyki dołączone są badania w kierunku chorób przenoszonych drogą płciową. Są stosowne rekomendacje dotyczące testowania w kierunku kiły, chlamydii czy rzeżączki. Warto, żeby osoba, która ma czy też miała bogate życie seksualne, jest otwarta na kontakty seksualne, szczególnie bez zabezpieczenia, wykonała testy. Przypadków kiły jest w Polsce coraz więcej, ale w większości miast są centra – niestety najczęściej prywatne – które zajmują się właśnie zdrowiem seksualnym. Można się do nich zwrócić i na ten temat porozmawiać.

 

Dziękuję serdecznie za wyczerpujące odpowiedzi.

Dziękuję bardzo.

 

Rozmawiała: Magdalena Kalbarczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.