Nasze „życie wewnętrzne”

Wywiad z Panią dr hab. Dorotą Waśko-Czopnik, lekarzem gastroenterologiem z Kliniki Gastroenterologii i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu

 

Pani Doktor, chciałabym porozmawiać o nietolerancjach pokarmowych. Kiedy i u kogo wykonuje się badanie w ich kierunku?

Generalnie u różnych pacjentów i w różnych schorzeniach – w zależności od tego, jakie są preferencje. Przede wszystkim u pacjentów z ewidentnymi objawami alergii, gdy tych alergii w trakcie diagnozowania nie stwierdzono, np. gdy pacjent ma podejrzenie o atopowe zapalenie skóry, zmiany skórne są, ale wykonane testy nie wykazały żadnych alergii. Tacy pacjenci często przychodzą do mnie. Jeżeli testy na nietolerancje pokarmowe wskażą jakieś produkty nietolerowane, proponuję dietę eliminacyjną. W zależności od tego, jak pacjent jest konsekwentny w przestrzeganiu diety, tak też odczuwa jej efekty. Tutaj współpraca z pacjentem jest szalenie ważna. Jeśli faktycznie jest konsekwentny, to bardzo często u tych chorych, u których do tej pory nie można było zdefiniować, jaki jest problem podstawowy, po diecie eliminacyjnej dolegliwości zaczynają ustępować, a mają one różny charakter: i skórne, i ze strony układu pokarmowego, i te pojawiające się przy chorobach autoimmunologicznych, i przy schorzeniach laryngologicznych – praktycznie z zakresu wszystkich dziedzin interny.

 

A jak to wygląda w przypadku chorób autoimmunologicznych, które mają swój schemat leczenia?

Jeżeli pacjent jest pod opieką lekarza, to oczywiście kontynuuje leczenie, które ma wdrożone, ale dodatkowo – niezależnie od zaleconej terapii stosuje dietę eliminacyjną. Czasem jest tak, że to leczenie nie pomaga lub pomaga w niewielkim stopniu, natomiast uzupełnienie postępowania o dietę eliminacyjną znacząco poprawia jego efekty. Oczywiście nie w stu procentach, bo w medycynie nie ma czegoś takiego jak sto procent efektywności, ale faktycznie następuje duża poprawa i sami pacjenci to odczuwają, nawet przy wstępnych eliminacjach, dokonywanych samodzielnie na podstawie otrzymanego wyniku testu, zanim jeszcze skonsultują go ze mną.

 

Badania naukowe potwierdzają, że tak samo jest w przypadku wrzodziejącego zapalenia jelita grubego i choroby Leśniowskiego-Crohna.

Pojawia się coraz więcej publikacji na ten temat. Były też badania, które wskazują na to, iż istnieje taka zależność. I faktycznie – ci chorzy mają się lepiej po wdrożeniu diety eliminacyjnej. Swoim pacjentom, którzy wyrażają taką chęć, poza podstawowym leczeniem, zlecam testy na nietolerancje pokarmowe. Jeżeli chcą utrzymywać dietę, odpowiednio im ją bilansuję, biorąc pod uwagę wyniki testu. Dzięki niej np. objawy stawowe, wszelkiego rodzaju artropatie w przebiegu choroby podstawowej, znacząco się zmniejszają albo całkowicie ustępują, i to mimo braku reakcji na dopuszczone u tych pacjentów leki przeciwzapalne i przeciwbólowe.

 

W jakich innych przypadkach warto przebadać pacjenta pod kątem nietolerancji?

Przede wszystkim, kiedy ktoś cierpi na chorobę przewlekłą, a postępowanie, które jest postępowaniem standardowym, czy też mniej standardowym, zawodzi i pacjent nadal obserwuje u siebie objawy, albo nie uzyskaliśmy spodziewanej skuteczności leczenia. Uważam, że w tych przypadkach warto spróbować, zwłaszcza gdy jest to krąg chorób autoimmunologicznych. Czynnik immunizacyjny ma wpływ na aktywność komórek, np. limfocytów T i mastocytów, zachodzą więc reakcje pośrednie, które wywołują mechanizmy spustowe. Oczywiście to też nie jest tak, że u każdego w badaniach w kierunku nietolerancji wyniki zawsze są dodatnie, ponieważ część osób pomimo dolegliwości ma całkowicie ujemne testy, bez żadnej reakcji. Zawsze więc należy zastanowić się nad zasadnością wykonywania tego typu badań. Jeżeli ktoś wykonuje je sobie z ciekawości, nie odczuwa żadnych dolegliwości, to nie odniesie korzyści z takiego testu. Można powiedzieć, że jest to zbyteczny wydatek. Badanie musi mieć odpowiednie uzasadnienie. Przychodzi do mnie bardzo dużo dzieci z problemami laryngologicznymi. To, co je matka w ciąży, wpływa na to, czy dziecko będzie miało alergię, czy nie. Kiedyś w Polsce polecało się ciężarnym nabiał w każdej postaci, nikt natomiast nie mówił, żeby jeść ryby – tłuste, morskie, zwłaszcza w ostatnim trymestrze, minimum trzy razy w tygodniu. Wszystkie kwasy tłuszczowe zawarte w rybach są potrzebne do rozwoju mózgu dziecka, jego cewy nerwowej.

 

Wielu lekarzy neguje testy w kierunku nietolerancji pokarmowych, np. alergolodzy. A tymczasem dużo większe pole do działania mają tu gastroenterolodzy. Nie mówimy tu bowiem o alergiach IgE-zależnych. Czy rzeczywiście alergolodzy są grupą, która jest najbardziej przeciwna tym badaniom?

Alergolodzy nie wierzą w nietolerancje pokarmowe. Można wierzyć lub nie wierzyć, ale trzeci typ reakcji immunologicznej, czyli taki, który dotyczy nietolerancji pokarmowych IgG-zależnych, został opisany i trudno dyskutować z tym, co jest podstawą immunologii. Skoro faktycznie znamy taki typ reakcji, jeżeli wiemy, że ona zachodzi, to nie możemy negować zasadności diety eliminacyjnej. W swojej praktyce zauważam, że coraz częściej alergolodzy też zaczynają zlecać pacjentom wykonanie testów na nietolerancję. Przychodzą do mnie pacjenci, którzy byli już u alergologów i zostali skierowani do mnie w poszukiwaniu przyczyny dolegliwości. Zdarzają się chorzy z objawami AZS i typowymi objawami wskazującymi ewidentnie na alergię, po wdrożeniu diety eliminacyjnej doznają „cudownego ozdrowienia”: nie ma kataru, nie łzawią oczy, skóra jest piękna, włosy nie wypadają. Jednocześnie uważam, że testy na nietolerancje należy robić wtedy, kiedy jest to zasadne, czyli przede wszystkim przy chorobach przewlekłych albo takich, które nie reagują na standardowe leczenie, bądź w przypadku gdy pacjent mimo wszystko obserwuje inne lub nietypowe dolegliwości, które trudno jest jednoznacznie sklasyfikować czy odnieść do choroby podstawowej lub jakiejkolwiek innej.

 

A jak pacjenci radzą sobie z dietą eliminacyjną, która jest jedyną formą leczenia nietolerancji pokarmowych?

Niektórzy próbują na własną rękę wyeliminować nietolerowane produkty, ale nie jest to łatwe, bo część z nich występuje w handlu pod różnymi nazwami. Mimo że pacjent się stara, może nieświadomie popełniać błędy, które rzutują na skuteczność diety. Wtedy jest rozczarowany, że to jednak nie działa. Myślę więc, że warto od początku do końca współpracować ze specjalistą, bo sam wynik to dopiero połowa pracy, druga połowa zaczyna się właśnie od tego momentu. Dobrze jest zwrócić się do kogoś, kto się w tym orientuje, kto jest w stanie pomóc przy eliminacji produktów nietolerowanych.

 

Wróćmy do immunologii. Dieta eliminacyjna ma na celu wyciszyć stan zapalny w organizmie. Gdzie się zaczyna ten proces?

Wszystko zaczyna się w jednym miejscu – w jelitach. Możemy dyskutować, czy przepuszczalność jelit istnieje, czy nie, ale zonulina to jednoznaczny wykładnik tego, że przepuszczalność jest. U pacjentów, którzy robią badania kontrolne zonuliny po diecie eliminacyjnej, jej poziom faktycznie się normuje, a to też stanowi jakiś argument.

 

A skąd problem w jelitach?

Każdy pokarm, który dostaje się do organizmu, musi trafić do jelita. W jelicie cienkim znajduje się największe nagromadzenie grudek chłonnych, jest to więc najbardziej czynny immunologicznie organ w naszym ciele. Wszystko to, co jest w świetle jelita, powinno być odpowiednio rozdysponowane. Jeżeli z powodu nieszczelności tego układu pewne antygeny przenikają poza światło jelita, tam, gdzie być ich nie powinno, to trudno się spodziewać, że nie będzie to wywoływało reakcji obronnej ze strony organizmu, który nie jest przygotowany na taki antygen w tym miejscu.

 

Czyli tak naprawdę wszystko zależy od tego, co dostarczamy naszemu organizmowi.

Jest wiele różnych czynników, które prowokują rozszczelnienie jelit. Oprócz jedzenia mogą to być też szeroko pojęte toksyny. Mówię nie tylko o środkach chemicznych, ale także o tym, co wywołuje stany zapalne, czyli różnego rodzaju cytokinach, które powodują rozejście połączeń międzykomórkowych i tworzą sito, przez które część antygenów – mniej lub bardziej swobodnie – przenika.

 

Nasza żywność jest bardzo schemizowana, a środowisko zanieczyszczone. Czy możemy zrobić coś, żeby uniknąć rozszczelnienia jelit?

Możemy spróbować zadbać o nasze jelito od środka. Nie obciążać go, jeść jak najmniej przetworzone, w miarę naturalne produkty i dbać o naszych sprzymierzeńców, czyli florę jelitową, bo biota stanowi naszą ogromną siłę. Obecnie mamy większą świadomość tego, że nasze „życie wewnętrzne” ma znaczenie dla naszego zdrowia. Bardzo dużo mówi się też o osi mózgowo-jelitowej. Jeżeli chodzi o utrzymanie integralności bariery jelitowej, pomagają nam też probiotyki. Ważne jest dbanie nie tylko o samą śluzówkę, unikanie produktów, które mogą niekorzystnie wpływać na produkcję śluzu, czyli prowokować stany zapalne, ale również o tworzenie tego odpowiedniego biofilmu w jelitach.

 

Wydaje mi się, że lekarze dość rzadko wykorzystują leczenie dietą.

To prawda. Nie mogę niestety nic innego powiedzieć. Zajmuję się i gastroenterologią, i dietetyką. Około 80% moich pacjentów gastrologicznych przychodzi do mnie później po dietę. Sami pacjenci zaczynają więc rozumieć, iż jest to ważki problem, a widząc, że zastosowawszy się do pewnych prostych wskazówek dietetycznych, już sobie pomagają, wolą zrezygnować z leków na rzecz świadomego żywienia.

 

Dieta też jest formą leczenia.

Uważam, że dieta to podstawa. Jest profilaktyką i leczeniem jednocześnie. Jako szeroko pojęta profilaktyka długofalowa powinna być stosowana w pierwszej kolejności. Oczywiście w stanach ostrych nie pomożemy sobie niczym innym niż odpowiednią farmakoterapią, ale w trakcie leczenia i po nim zawsze musimy stosować dietę – długofalowe działanie profilaktyczne.

 

Winni są nie tylko lekarze, pacjenci również widzą coś magicznego w tabletce.

Co ciekawe, coraz więcej pacjentów pyta o dietę. Może to zbieg okoliczności, że te osoby przychodzą akurat do mnie. Większość z nich zdaje sobie sprawę, że są chorzy, ale dzięki diecie ich chorobę można kontrolować albo zapobiegać jej nawrotom, toteż proszą o konsultację gastrologiczną i dietetyczną. Coraz częściej się zdarza, że wolą takie dłuższe konsultacje łączone – chcą zasięgnąć porady pod kątem gastrologicznym, ale równocześnie myślą o tym, żeby zmienić dietę, niekoniecznie łącząc ją z lekami.

 

Na pewno świadomość ludzi, którzy nie są z branży, wzrasta, jeżeli chodzi o zdrowe żywienie.

Dostępność wszelkiego rodzaju informacji jest coraz większa i coraz bardziej świadomy pacjent do nas przychodzi.

 

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Rozmawiała: Małgorzata Nieżychowska

 

Nietolerancje pokarmowe IgG-zależne – pobierz ulotkę

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.