Preludium do pandemii

Preludium do pandemii

Wywiad z lekarzem weterynarii – Panią Dorotą Sumińską

 

Odkąd w Polsce pojawiła się epidemia wywołana koronawirusem SARS-CoV-2 w Internecie publikowane są informacje, że właściciele psów podrzucają je do schronisk lub, co gorsza, proszą o ich uśpienie. Czy rzeczywiście kontaktują się z Panią zaniepokojeni właściciele zwierząt domowych, którzy obawiają się zakażenia?

Nie spotkałam się z taką sytuacją. Podobno od czasu do czasu się to zdarza, ale raczej nie masowo. Jakiś czas temu pojawiły się informacje o przenoszeniu infekcji między ludźmi a kotami, ale po pierwsze nie są one potwierdzone, a po drugie raczej sugerowały, że nie my możemy zarazić się do kotów, tylko one od nas. Natomiast co do psów – ja się z tym nie spotkałam. Rozmawiałam z osobami, które prowadzą schroniska dla zwierząt, i wiem, że oddawanie zwierząt nie zdarza się wcale częściej niż przed pandemią.

 

Czy zwierzęta, które wychodzą na spacery na zewnątrz, mogą również zakazić się koronawirusem SARS-CoV-2 i w dalszej kolejności przenosić zakażenie na człowieka?

Teoretycznie każdy wirus i każda bakteria może się przenosić z jednego gatunku na drugi. Wirus może pokonać barierę gatunkową. Podejrzewa się, że nowy koronawirus pochodzi od nietoperza – jest odzwierzęcy. Takie zjawiska zachodzą w przyrodzie cały czas. Drobnoustroje przenoszą się z gatunku na gatunek. WHO wypowiedziało się już na ten temat. Koty i psy nie stanowią zagrożenia dla człowieka. To człowiek może być zagrożeniem dla zwierząt, ale do tej pory nie zostało to udowodnione.

 

Czy obecność zwierząt domowych może zwiększyć odporność ich właścicieli i zmniejszyć ryzyko zachorowania na COVID-19?

Jak najbardziej. Dzięki bliskiemu i życzliwemu kontaktowi ze zwierzętami możemy zyskać odporność na różne infekcje i nie powinniśmy się obawiać, że zarazimy się SARS-CoV-2. A nawet wręcz przeciwnie – bowiem każdy gatunek ma swoistą florę drobnoustrojów, a wszystkie drobnoustroje, jak i my, tworzą rodziny. Koronawirusów jest w przyrodzie bardzo dużo. Na koronawirusowe infekcje chorują bardzo różne gatunki, w tym psy i koty. To są oczywiście inne koronawirusy niż ten, który teraz atakuje ludzi, ale dzięki kontaktom z różnymi spokrewnionymi z sobą drobnoustrojami możemy liczyć na odporność przeciw tym, które są groźne dla ludzi. Jest bardzo prawdopodobne, że kontakt z naszymi zwierzętami daje odporność na zakażenia SARS-CoV-2. Ale to musi być kontakt życzliwy. Nie chodzi o kontakt ofiary z rzeźnikiem, ale o serdeczny, rodzinny i bez stresu. Bo stres osłabia odporność.

Jeśli nowy koronawirus pochodzi z tzw. mokrych targów, to jest to dopiero preludium do poważnych pandemii. Na świecie jest mnóstwo rzeźni i ubojni przemysłowych. Stanowią one doskonałe podłoża do wyhodowania bardzo zjadliwego drobnoustroju, który może zakazić ludzi. Zwierzęta w ubojniach rodzą się w stresie i umierają w stresie. A więc ich odporność jest bardzo słaba, w związku z czym drobnoustroje mogą się tam rozwijać bez żadnych przeszkód.

 

Na zewnątrz pies często ma kontakty z innymi zwierzętami, które potencjalnie mogą mieszkać z osobą chorobą na COVID-19. Czy sierść psa lub jego odchody mogą być źródłem transmisji nowego koronawirusa na człowieka?

Jest to prawie niemożliwe. Wydzielina osoby chorej musiałaby znaleźć się na sierści kota lub psa i ktoś inny musiałby ją szybko przenieść na swoje śluzówki – wtedy tak.

 

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Małgorzata Kozłowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.